Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).

Higiena intymna? Tak, lecz z umiarem

Higiena intymna? Tak, lecz z umiarem

Na półkach drogerii i aptek zauważyć można coraz większą ilość preparatów przeznaczonych do higieny intymnej, a tendencja do ich używania jest stale rosnąca. Kosmetyki te występują w wielu formach – żel, pianka, chusteczki, mydło czy spray. Wśród tej kategorii produktów czynnikiem, na który przeciętny konsument zwraca największą uwagę jest pH – aby było wystarczająco niskie (kwasowe) oraz cena i dostępność w aptekach, do których mamy większe zaufanie. Skład preparatów do higieny intymnej odchodzi często na dalszy plan. Zawartość takich kosmetyków może mieć jednak bardzo duży wpływ na zdrowie kobiet. Czy higiena okolic intymnych faktycznie wymaga stosowania kilku różnych preparatów wyselekcjonowanych spośród ogromu konkurencyjnych produktów? Jak dobrać odpowiednie kosmetyki do higieny intymnej?

PH. To parametr numer jeden wśród produktów do higieny intymnej. Oznaczenie wartości pH tego typu kosmetyków zazwyczaj znajdziemy już na przedniej etykiecie wypisane grubym drukiem tuż obok nazwy preparatu. Niskie pH, które wśród produktów przeznaczonych do higieny intymnej często wynosi mniej niż 4 nie jest jednak takie „fizjologiczne” jak obiecuje producent. Dlaczego? Zacznijmy od tego, że środki do higieny intymnej przeznaczone są do stosowania w obrębie ZEWNĘTRZNYCH narządów płciowych, natomiast to WEWNĘTRZNE narządy płciowe u kobiet posiadają pH w okolicach 4,5. Zewnętrzne strefy intymne są już nieco bardziej zasadowe, więc pH w okolicach 5-5,5 dla tej grupy kosmetyków jest wystarczające. Wszystkie produkty przeznaczone do wewnętrznych stref intymnych kosmetykami już nie są. Warto zaznaczyć także, że wewnętrzne narządy płciowe oczyszczają się same, nie potrzebują w tym zakresie żadnej pomocy, więc pozwólmy im działać naturalnie. Fizjologiczną substancją „myjącą” jest woda, a przecież jej pH wynosi 7. Czy mycie zewnętrznych narządów płciowych samą wodą kiedykolwiek komuś zaszkodziło? Myślę, że nie. Nie popadajmy więc w paranoję zalewania swoich okolic intymnych silnymi kwasami. Ważna jest regularność. Lepiej przemyć okolice intymne samą wodą nawet kilka razy w ciągu doby, niż 2 razy dziennie pozwolić sobie na zastosowanie chusteczki, która oprócz zbyt niskiego pH pozostawi na skórze sporo detergentu, którego przecież nie spłukujemy. 

W kwestii detergentów warto zaznaczyć pozornie oczywisty fakt, że nie posiadają one inteligencji – wypłukują one nie tylko „złe bakterie”, lecz także fizjologiczną florę (szczególnie Lactobacillus Crispatus), co w konsekwencji przy regularnym stosowaniu wyjaławia i wysusza wrażliwe okolice przynosząc odwrotny do zamierzonego efekt.
Badania z 2013 roku również wykazały negatywny wpływ niektórych preparatów do higieny intymnej na zdrowie tych okolic, zaburzając proces rozwoju naturalnej flory. Produkty te mogą rozszczelniać także barierę immunologiczną nabłonka, przez zaburzenie integralności komórek. Nieprawidłowa flora + nieszczelny nabłonek +detergent (substancja drażniąca)= większe ryzyko infekcji. To jeszcze nie wszystko. Konsekwencją zaburzonej flory jest zmniejszona zdolność do produkowania mediatorów stanu zapalnego np. interleukiny 8, która odgrywa bardzo ważną rolę podczas infekcji. Organizm nie dostaje sygnału do walki z patogenami, przez co stan zapalny się nasila.
Badania potwierdziły również, że niektóre preparaty do higieny intymnej mogą przyczyniać się do częstszych infekcji. Wniosek jest również taki, że ilość OBIEKTYWNYCH badań dotyczących produktów do higieny intymnej jest stanowczo zbyt mała. W wielu badaniach porusza się tylko pozytywne aspekty stosowania produktów do higieny intymnej, nie wspominając o ich wadach. 

Kolejnym pomysłem, który nie służy naszemu zdrowiu jest dodawanie do produktów do higieny intymnej substancji zapachowych, które jak wspomniano w jednym z wcześniejszych artykułów są często powodem alergii. Krocze pachnące z daleka kwiatami czy owocami nie ma nic wspólnego ze zdrowiem, fizjologią i naturą. Okolice intymne mają swój określony zapach, który w przypadku zdrowej osoby nie powinien być nieprzyjemny ani bardzo intensywny. Ciekawostką jest fakt, że mamy na to wpływ – nasza dieta może spowodować zmianę zapachu okolic intymnych. Zachowując jednak zdrowy rozsądek skupmy się po prostu na unikaniu substancji zapachowych. 

Niepokojąco rośnie także ilość preparatów do higieny intymnej przeznaczonych dla dziewczynek (nierzadko już od 2-3 roku życia!). Pomnóżmy wszystkie zebrane wcześniej informacje razy kilka… Preparaty do higieny intymnej stosowane u tak młodych dziewczynek są tym bardziej niepotrzebne - wręcz szkodliwe, a fakt ich istnienia jest spowodowany jedynie chęcią producentów do jeszcze większej sprzedaży tych zbędnych produktów. Infekcje intymne u dziewczynek także się zdarzają i jest to spowodowane niskim poziomem estrogenów, mniejszą odległością warg sromowych od odbytu oraz brakiem „zabezpieczenia” w postaci owłosienia. Preparaty do higieny intymnej „dla dzieci” z pewnością nie pomogą w żadnej z wymienionych przyczyn infekcji. Mogą za to zaszkodzić. 

Pamiętajmy, że higiena intymna to nie tylko mycie. Bardzo ważne są także inne czynniki:

- bielizna jaką nosimy: najlepsza jest bawełna, krój pozwalający oddychać (stringi sprzyjają rozprzestrzenianiu się bakterii ), ważny jest także kolor – wybierajmy jasną bieliznę, gdyż ciemne barwniki do tkanin również mogą działać na niekorzyść
- strój do spania: idealną opcją jest spanie nago, pozwala to skórze oddychać, jeśli jednak wolimy opcję jakiegokolwiek przykrycia ciała, to wybierzmy luźniejsze, przewiewne kroje
- papier toaletowy i podpaski: unikajmy tych kolorowych i pachnących
- pranie i płukanie bielizny: jeśli pierzemy bieliznę, to pierzemy TYLKO bieliznę, nie łączmy jej z innymi częściami garderoby, kwestia osobnego proszku może być dla wielu osób przesadą, dlatego skupmy się na ostatniej fazie prania, czyli na płukaniu; nie używajmy do tego standardowych płynów do płukania, w tej roli znakomicie sprawdzi się OCET – ten najzwyklejszy; po płukaniu zapach octu jest tylko delikatnie wyczuwalny, natomiast po wyschnięciu jest praktycznie niewyczuwalny; ocet sprawdzi się także bardzo dobrze do płukania ręczników oraz pościeli – zwłaszcza u alergików, a dodatkową zaletą są właściwości zmiękczające

Podsumowując: nie dajmy się zwariować i trend na częste używanie wielu produktów do higieny intymnej traktujmy z przymrużeniem oka. Mycie okolic intymnych z użyciem kosmetyku raz dziennie wystarczy (emulsja do kąpieli dla dzieci lub alergików, czasem ten sam preparat, którym myjemy twarz, czasem też sama woda lub dobry preparat do higieny intymnej) Każdy znajdzie do swojej higieny intymnej coś dobrego, co niekoniecznie zawiera napis „higiena intymna”. Pamiętajmy, że w przypadku higieny intymnej mniej znaczy więcej – jeśli używamy np. żelu lub pianki to wystarczy MINIMALNA jego ilość.  Jeżeli czujemy taką potrzebę to jak najbardziej miejsca intymne możemy w ciągu dnia przemyć także samą wodą, a jeśli już musimy skorzystać z chusteczek myjących (np. w podróży), to pozbycie się z nich nadmiaru detergentu pod bieżącą wodą przed ich użyciem na pewno nam nie zaszkodzi. Jeśli więc są wśród nas kobiety, które nie posiadają preparatów przeznaczonych do higieny intymnej, to bardzo dobrze się składa, bo wcale nie są one potrzebne.

Ciąg dalszy, w którym przedstawię naturalne substancje pomagające w higienie intymnej oraz wymienię kilka wartych zainteresowania preparatów nastąpi niebawem ☺